Informatyka w mojej szkole
February 20th, 2007Ostatnio sporo mówi się o poziomie nauczania informatyki w gimnazjach i liceach. Ja swoje liceum wybrałem głównie dla tego, że mam do niego jakieś 10 min. drogi spacerkiem. Zachęcił mnie też dosyć ciekawy profil: mat-fiz-inf. Matmy nie znoszę, fizyka była dla mnie wtedy czarną magią, jedyne więc co mnie zachęcało to “inf” na końcu nazwy… Po mniej więcej miesiącu okazało się jednak, że ten profil to hardkorowa fizyka, dużo nudnej matmy i informatyka na poziomie “rozszerzonym”. Nie będę tu przytaczał różnych śmiesznych (lecz niestety prawdziwych) wypowiedzi nauczycieli, opisze natomiast jak wyglądała moja informatyka w liceum.
Klasa I
Jako, że jesteśmy jedyną klasą z rozszerzoną informatyką, słynny w naszej szkole, znany z oceniania gry w pasjansa na czas – profesor P. pragnie zrealizować z nami bardziej ambitny plan niż było to do tej pory. Na pierwszych lekcjach nasłuchaliśmy się ile to będzie programowania, edycji dźwięku/video, itp. Jako wstęp do programowania przerobiliśmy Logo. Po około 2-3 miesiącach jeżdżenia tzw. żółwikiem nasz profesor miał zawał. Poszedł na urlop zdrowotny a my przez kolejne 2 miesiące nie mięliśmy informatyki. Wreszcie z pomocą przyszła druga nauczycielka, ucząca klasy “nie rozszerzone” – pani profesor H. Zabraliśmy sie za Office’a. Na pierwszy ogień poszedł Word. Na tym się zakończyła I klasa.
Klasa II
Na początku “raduje” nas wiadomość, że będziemy mięli tylko jedną godzinę informatyki w tygodniu (wcześniej były dwie). Na lekcjach dalej ciągniemy Worda, chociaż teraz już na zmianę z Quake’iem. Jako, że ja w gry nie grywam, trochę się nudziłem. Tak minął I semestr. W następnym semestrze powraca profesor P. i zapowiada, że bierzemy się do pracy. Na początek HTML. Wyglądało to mniej więcej tak: podstawy typu title, body, a, img no i zróbcie z tego jakąś ładną stronę. Po jakiś trzech tygodniach każdy przynosi swoje “kfiatki”. Strony o samochodach, gitarach, piłce nożnej itp. Wszystko oczywiście koszmarnie wygląda i nie trzyma się kupy. Każdy dostaje po piątce i na tym się kończy HTML. Później bierzemy się przez chwilę za Excela ale zaraz nadchodzą wakacje.
Klasa III
Pan profesor już nie chce naszej klasy, więc “bierze” nas wcześniej wspomniana prof. H. Zaczynamy od początku Excela oraz Quake’a. Gramy co drugą lekcję, więc żeby nie siedzieć bezczynnie ja też dołączam się do gry. Excela kończymy w listopadzie i od tej pory gramy już tylko w Quake’a.
Od dziś zostało nam jakieś 8 lekcji informatyki do wakacji, więc mamy niby robić prezentację maturalną z j. polskiego ale każdy i tak gra w Quake’a. Tak już pewnie będzie do końca, ale ja tam się wcale tym nie martwię :-)
Moim zdaniem powinno się coś zrobić z tą lekcją informatyki w szkołach. Przeznaczyć na to więcej pieniędzy, wprowadzić nowe programy zajęć, zatrudnić nowych, młodych nauczycieli, tak, żeby uczniowie mogli się czegoś on nich nauczyć (a nie na odwrót, jak to często bywa). Jak na razie w większości szkół informatyki uczą nauczyciele matematyki po jakiś tandetnych kursach, trzymając się programów zajęć z lat ‘90, bo stare i sprawdzone jest najlepsze… ;-)
Marcin Grudzień, dumny mieszkaniec Warszawy, lat 21. Jest bardzo leniwy a jednoczśnie ciągle czymś zajęty. Z braku ciekawszych zajęć stworzył tego bloga. Przeczytaj
# Odpowiedz Cytuj
dokładnie tak samo jak u mnie :D
# Odpowiedz Cytuj
Ciesze sie, ze u mnie tak to nie wyglada.
W szkole (liceum) jest dwoch informatykow.
Znam obu na tyle, ze wiem, ze lekcja informatyki nie jest czyms bezuzytecznym, mimo ze jak narazie tez mielismy tylko worda (jestem w pierwszej klasie) i zaczynamy C++.
To co jest nauczane ociera sie o podstawy AJAX’a, PHP, JS (jesli chodzi o tworzenie stron).
Ogolnie – jestem zadowolony.
Szkoda ze poziom informatyki w gimnazjum i podstawowce byl na poziomie nizszym od zera :P.
Co do profili to jest to tak, ze jest mat-inf-fiz i mat-fiz-inf. Ten pierwszy ma 2 godziny informatyki wiecej w ciagu calych trzech lat.
Ja jestem na tym drugim, mimo ze fizyka to tez dla mnie czarna magia.
Tak wiec – zapraszam do Kedzierzyna-Kozla
# Odpowiedz Cytuj
Zazdroszczę Wam wysokiego poziomu nauczania informatyki w szkołach – mówię na serio ;)
Ja dziesiątki godzin spędzałem przed takim czymś ;)
# Odpowiedz Cytuj
Takich przykładów można by znaleźć mnóstwo. Sam jestem uczniem 3 klasy gimnazjum, mam jedną godzinę informatyki (z której byłem zwolniony przez pierwszy semestr :D ), na której, albo bawimy się Wordem, albo Excelem. Chociaż nasz nauczyciel zapowiedział na początku roku, że poznamy podstawy HTMLa… Już to widze :]
Hmm, coraz więcej czytam takich przykładów i opinii, sam jestem nastawiony na LO o profilu matematyczno-informatycznym. Jednak zaczynam się coraz bardziej wahać… :/
# Odpowiedz Cytuj
Śmieszne to śmieszne…
Pół biedy jak “informatycy” próbują coś robić, ale szybko rezygnują i nie przeszkadzaja w quake grać. Drugie pół biedy to jak nic nie robią od początku.
Bieda to jest jak myślą że coś umieją, a gó..o umieją i nam to wciskają.
# Odpowiedz Cytuj
Raver, Adriano: Nie wiem czemu, ale Wasze komentarze zostały uznane przez Akismet jako spam. Postaram się zrobić coś, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła…
# Odpowiedz Cytuj
Od 3 lat (gimnazjum) siedzę tylko w Office. W tym roku od czasu do czasu paint. masakra.
# Odpowiedz Cytuj
Współczuję. Ja na profilu mat-fiz mam dość zaawansowaną informatykę. Jestem w 1 klasie i w tym roku kończy mi się technologia informatyczna. W pierwszym semestrze zdążyliśmy omówić html, podstawy php oraz photoshop. Naprawdę super to wygląda.
# Odpowiedz Cytuj
Jestem na mat-infie, I klasa. Po informatyce w podstawówce i gimnazjum, przestępując próg mojej alma mater, poczułam jak lece w przepaść bez żadnego hamulca. Tymbardziej, że podstawówka to word i paint, a gimnazjum to samo tylko, że z domieszką excela. Teraz 3 godz tygodniowo, między innymi: office, eli (dużo algorytmów), i teoria, dużo teori.
PS: Ciekawe co z tego wyniknie;)
# Odpowiedz Cytuj
Coż… O ile fizyka, a już na pewno informatyka, nie sprawiała mi trudności, o tyle matematyki szczerze i otwarcie nienawidzę. I nie chodzi o to, że nie umiem liczyć, a o to tylko, że w mojej Alma Mater nie potrafią mi wyjaśnić absolutnie żadnego pojęcia. A cieszę się że mam znajomków w klasie mat-inf- właśnie za to dziękuję Bogu… Gdyby nie ten “mat” sama pewnie bym tam wylądowała, ale cóż… Mój humanistyczny umysł już teraz nie wytrzymuje 3h matmy tygodniowo… najzwyczajniej nie próbuje, bo nie chce, wyobrażać sobie 6h tego “uroczego” przedmiotu…. Podziwiam was wszytkich na zaawansowanej matmie… Zasługujecie na duże brawka….! Koleżanka z ogólnego…